kolejna niespodzianka... moja kulejaca mama w koncu wyladowala w szpitalu... teraz musze po nia jechac, a tym samym nici z dzisiejszego wyjazdu do babci :(
ale nie o tym mialem pisac... ciagle zapominam napisac o mojej bosniackiej gwiezdzie na zaciagnietym chmurami niebie tuzli haha pani sprzedawczyni z merkatorka o wdziecznym imieniu MINETA. i wyobrazcie mnie sobie, jak wam przedstawiam moja przyszla zone: Ivan, to jest moja narzeczona... haha
dobra, ide juz do tego szpitala...
poniedziałek, stycznia 22, 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz