wtorek, stycznia 16, 2007

de solitudine

dzis o cenie samotnosci

juz jutro sie okaze, ile kosztuje ludzka samotnosc... mam wrazenie, ze zbyt tanio sie sprzedalem...

caly ten przyjazd do bosni i praca znaczaco wplynely na mnie, moje zycie osobiste, plany etc. w momencie, kiedy decydowalem sie na wyjazd do bosni, mialem 400 euro w kieszeni, mialem pewne zobowiazania finansowe w polsce, mieszkalem z kobieta mojego zycia, bylem przeszczesliwy, ale bez kasy i pracy. jak wszyscy wiedza, nie ma pracy dla tych, ktorzy jej nie szukaja, dlatego tez musialem sie ruszyc, pojechac do (skadinad pisanej mi chyba) tuzli i zaczac zarabiac na siebie. innymi slowy zderzyc sie z brutalna rzeczywistoscia zycia "doroslego" (po wakacyjnej sielance zakonczonej miesiecznym pobytem w akademiku). w chwili rozstania z luba przeczuwalem, ze cos jest nie tak (nauczony kilkumiesiecznym doswiadczeniem bycia z nia), ze to sie posypie, ze dla niej taki zwiazek nie ma sensu. ale postawilem na jedna karte, bo kiedy juz jest sie "doroslym", ma sie swiadomosc pewnych rzeczy, mechanizmow etc.

i sie posypalo... juz po dwoch tygodniach byl zgrzyt, a po miesiacu praktycznie nie bylo o czym gadac... mimo wszelkich moich wysilkow... jak to kiedys kafka napisal: nie mozna sie bronic, jesli druga strona nie ma dobrej woli czy jakos tak... zderzylem sie z jej brakiem dobrej woli.

a teraz stoje po raz kolejny sam przed moim zyciem, ktore rozwiera sie jak jakas kilkudziesiecioletnia (bo ile mi jeszcze bedzie dane zyc?) paszcza, patrze mu w twarz i nie wiem, co robie, co zrobilem, co bede robic...

gdy patrze na ostatnich kilka miesiecy mojego zycia, widze ciagle zmiany... i nieczego nie jestem juz pewien. brak mi stabilizacji emocjonalnej, materialnej, jakiejkolwiek. jutro zas dowiem sie, czy zostane w bosni. mimo iz moja "partnerka" jest pewna, ze tu zostane, zastanawiam sie teraz: a co by bylo, gdyby? co bym teraz zrobil? pytam samego siebie: czy te wszystkie zmiany warte byly kilku papierkow z podobiznami nieznanych bosniackich pisarzy (no, na jednym papierku jest noblista Ivo Andric, ale rzadko sie go widzi w obiegu)? bo wciaz mam wrazenie, ze sprzedalem najbardziej fascynujaca kobiete mojego zycia, a juz jutro sie dowiem, jak jest cena mojej samotnosci...

Brak komentarzy: