środa, stycznia 24, 2007

Odchodzą Wielcy..


Był moim autorytetem, od momentu, kiedy znalazłam na półce u taty zżółkniałe już książki z lat 70. o dalekim świecie. Zafascynował mnie! Na początku były to dla mnie książki, w których bardzo ciekawie opisywał historię, wydarzenia z przeszłości. Później, kiedy bardziej świadomie zaczęłam czytać jego historie odkryłam ich bogactwo. Przybliżał nam świat, który widzieliśmy w wiadomościach, taki nieludzki, on go uczłowieczał i próbował zrozumieć. Pierwszy raz widziałam go na spotkaniu we Wrocławiu i uderzyła mnie jego przeogromna wiedza i niesamowita skromność, on po prostu chciał się podzielić z wszystkimi tym, co widział, przeżył i myślał o świecie. Moją pamiątką z tego spotkania jest autograf w "Hebanie" napisany srebrnym długopisem...
Bardzo mocno wrył mi się w pamięć jego wykład o globalizacji w Muzeum Architektury we Wrocławiu, byłam zachwycona wszystkim, co mówił, jego wiedzą i niezgodą na taki świat. Odkryłam wtedy człowieka, który stał się dla mnie bardzo ważny, kształtował moje myślenie o świecie i, myślę, że to odkrycie sprawiło też, że zaczęłam takie właśnie studia. Decyzja, której nigdy nie żałowałam! Wtedy chciałam „zostać Kapuścińskim”, podróżować i uczłowieczyć stosunki międzynarodowe. To on zafascynował mnie Ameryką Łacińską i pokazał mi całe jej bogactwo..
Smutno mi teraz oglądać jego zdjęcie w czarno-białych kolorach i świadomość, że straciłam takiego wspaniałego nauczyciela...
..non omnis moria..z pewnością Mistrzu!
Szerokiej drogi..


„życie trwa
istniejemy“

Ryszard Kapuściński

4 komentarze:

chicharra pisze...

Ciesze sie ze ON cie zainspirowal i ze dzieki jemu jestes troche (lub bardzo) jak jestes, bo tak my lubimy (kochamy)Agnieszke-Cattiva-Llorona. Dziekuje za ksiazke "Ten Inny",no i dla mnie juz zostalas "moja Kapuscinskim"!:))

Llorona pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
Llorona pisze...

Es que me he equivocado...

Llorona pisze...

Gracias que sabes percebir todo esto en mi!!!
Me alegro que te haya gustado "Ten Inny", y que tal "Imperium"... ;-)
En mi estanteria hay mas libros suyos, ya sabes!
besitos