ktory dal nam Pan, weselmy sie i radujmy sie nim... czy jakos tak to szlo... nie pamietam...
rety, nie pamietam juz tak wielu szczegolow z wroclawia, z naszych kolacji i spotkan, a co dopiero z dziecinstwa! troche mnie to przeraza! poraza mnie tez wybiorczosc pamieci, uaaaaaaa, czuje sie, jakbym mial cenzora w glowie hehe
dzis sie dowiem, co bedzie z moja praca... czy zostaje w tuzli na dluzej, czy wyjezdzam... hmmm... nawet nie mam pojecia dokad mialbym pojechac... chyba do wloch... zobaczymy!
środa, stycznia 17, 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz