piątek, lutego 16, 2007

de nada

san benedetto - perla adriatyku :) mialem tam spotkanie w sprawie pracy z pewnym politykiem... yyyy... wiecej nie moge powiedziec, ale zobaczymy, co z tego wyniknie...

bardzo ciekawe sa roznice miedzy kapitalizmem staroeuropejskim a pokomunistycznym! we wloszech nie jest niczym nadzwyczajnym, ze ktos odziedzicza lub przejmuje po ojcu/matce firme, pracuje w niej, rozwija ja itd. w porownaniu ze stara europa - cala nowa 12 to terra nuvoris (ros. ziemja nuvoryszov, chorw. zemlja tajkuna hehehe)! kazdy jest na dorobku, kazdy pedzi, pracuje, bo nigdy nie mial, a tutaj... tez sie pracuje, tez sie dorabia, ale jakos spokojniej, bez obnoszenia sie ze swym bogactwem... a moze po prostu gubi sie ono wsrod tych wszystkich domow, rezydencji etc. innymi slowy powszechnego bogactwa :)

slow kilka o kobietach (madrosci zaslyszane od poludniowych machos):
1. sa trzy typy kobiet:
pobozne
marzycielki
kurwy
2. kobieta gotuje, siedzi cicho... i cos tam jeszcze... pewnie nie jeczy, kiedy macho ja bije!

a jesli o mnie chodzi, to zastanawiam sie nad malzenstwem z rozsadku... mam nawet swietna kandydatke tu na miejscu :) i ktorej nie jestem obojetny... ktora nie rzyga na moj widok, ktora sie mnie nie brzydzi etc. ... sam nie wiem, przeciez nie mam nic do stracenia!

Brak komentarzy: