



haloooo, juz mam doooosyc!!!! wtorek - san benedetto, sroda - macerata, czwartek - macerata, camerino, piatek - ancona? nie dziekuje! podobnie mam z jedzeniem... bueeeeeeeeee
wrazenia? brak... wszystko, co mnie otacza splaszczylo sie, stracilo kolory, wyrazistosc, nietypowosc, jednym slowem ucodziennilo sie... wszystkie te miasteczka, wioski, gorki, pagorki, drzewka, budynkeczki, uliczki, samochodziki przewijaja sie jak jakas scenografia w grze... jedyne, co mnie tu fascynuje to morze... i stefania :) ooooo jak mnie ona fascynuje :) dawno tak nie mialem hihihihih
wracajac do przyrody... bardzo mi sie spodobalo camerino! miasteczko uniwersyteckie polozone w gorach przypominajacych czasem karkonosze, czasem gory hercegowiny, velebit... gory okolic camerino :) krajobraz karkonoski - lysawe wzgorza porosniete trawa, quasikosodrzewina; doliny poprzecinane polami, drzewami i gospodarstwami, od czasu do czasu jakis las. krajobraz hercegowinski / velebitski - strome wzgorza wyrastajace z ziemi, zamieszkale u podnozy, pokryte karlowatym lasem, poprzecinane kamieniololomami... czyste w przeciwienstwie do bosniackich siostr :)
slow kilka o Martinie :)
podczas mojego ostatniego pobytu w zagrzebiu Martina zabrala mnie na spotkanie z jakas zakazana chinska pisarka (nazywala sie chyba Hui)... dawno sie tak nie ubawilem obserwujac ludzi stojacych w kolejce po autograf, wyczekujacych w napieciu na moment, w ktorym bedzie im dane zblizyc sie do idola, dotknac go, zamienic kilka slow, uwiecznic sie w kilkuset kilobajtach cyfrowego zdjecia, wymienic nieszczere usmiechy, pokiwac glowa i odejsc.
a co mysli sobie taki pisarz z kraju kwitnacego srodka czy innej korei? patrzac na caly ten cyrk swoimi skosnymi oczami... hui mnie to obchodzi hahahahah
ale to znowu nie bylo o Martinie :) hihihi
wrazenia? brak... wszystko, co mnie otacza splaszczylo sie, stracilo kolory, wyrazistosc, nietypowosc, jednym slowem ucodziennilo sie... wszystkie te miasteczka, wioski, gorki, pagorki, drzewka, budynkeczki, uliczki, samochodziki przewijaja sie jak jakas scenografia w grze... jedyne, co mnie tu fascynuje to morze... i stefania :) ooooo jak mnie ona fascynuje :) dawno tak nie mialem hihihihih
wracajac do przyrody... bardzo mi sie spodobalo camerino! miasteczko uniwersyteckie polozone w gorach przypominajacych czasem karkonosze, czasem gory hercegowiny, velebit... gory okolic camerino :) krajobraz karkonoski - lysawe wzgorza porosniete trawa, quasikosodrzewina; doliny poprzecinane polami, drzewami i gospodarstwami, od czasu do czasu jakis las. krajobraz hercegowinski / velebitski - strome wzgorza wyrastajace z ziemi, zamieszkale u podnozy, pokryte karlowatym lasem, poprzecinane kamieniololomami... czyste w przeciwienstwie do bosniackich siostr :)
slow kilka o Martinie :)
podczas mojego ostatniego pobytu w zagrzebiu Martina zabrala mnie na spotkanie z jakas zakazana chinska pisarka (nazywala sie chyba Hui)... dawno sie tak nie ubawilem obserwujac ludzi stojacych w kolejce po autograf, wyczekujacych w napieciu na moment, w ktorym bedzie im dane zblizyc sie do idola, dotknac go, zamienic kilka slow, uwiecznic sie w kilkuset kilobajtach cyfrowego zdjecia, wymienic nieszczere usmiechy, pokiwac glowa i odejsc.
a co mysli sobie taki pisarz z kraju kwitnacego srodka czy innej korei? patrzac na caly ten cyrk swoimi skosnymi oczami... hui mnie to obchodzi hahahahah
ale to znowu nie bylo o Martinie :) hihihi
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz