czwartek, lutego 15, 2007

Cantando de André e gli 883

Jestem zachwycona północem. Konferencja była świetna. Może będziemy (jako JBN) mieli nowego partnera: Ośrodek dydaktyczno-muzealny Świdwie. Jest tam piękny, a nie tylko ośrodek jest piękny...

Po konferencji przyjechał Andrea i byliśmy w Świnoujściu i w Międzyzdrojach. Zobaczylismy żubrów i innych zwierząt w takim zoo. Bardzo nam przykro było ich tam zobaczyc, bo mieszkają w małych klatkach. Na tablicach jest napisany, że nie mogą życ w wolności, bo byli chorzy albo zostali sieroci... nie wiem czy tego wierzy
ć, czy nie.
Spacerowalismy w lesie do zmierzchu, potem znowu spacerowalismy na plażu. Morze jest piękny, w nocy jeszcze bardziej: czarne i tajemnicze.

Więc spędzilismy dzień zakochanych (bleeeehhh) w naturze: świetnie pasowało, bo trzeba kochać naturę :)
Teraz muszę się przemóc do napisania pracy, bo inaczej nigdy nie zdazę jej napisać.
Martino! Oh ma che bello l'amico polacco!! ;) Jak było w San Benedetto?
Cieszę się na czekoladę i rozmowę, Agita :)
Ivan, oddaj słonce!
Ciccio, gli esami? Oczywiscie che ti ho trzymato i kciuki.
Bacioni a tutti sparsi per il mondo!

+ De André e gli 883 sono cantanti italiani che hanno visto crescere tutti gli italiani più o meno giovani di oggi e che ci hanno accompagnati lungo le spiagge di Świnoujście e Międzyzdroje.

Brak komentarzy: