poniedziałek, lutego 26, 2007

pricajuci sa sljepcima


ja juz nie moge! nie mam juz sily sluchac wszystkich tych banalow, historii z zycia wzietych, pseudointelektualnych wywodow o polityce, ekonomii... nie mam juz ochoty wdawac sie w jalowe dyskusje o gownie, jego skladzie, konsystencji etc. a kiedy milcze... jestes smutny? dlaczego nic nie mowisz? mam wrazenie, ze mowie do siebie...
a we mnie sie gotuje, a we mnie sie przewraca, a we mnie wrze... grrrrrrrrrrrrrr

z rozmow o polityce:
... bo we wloszech nowy ustroj jest taki (berlusconi go zmienil oczywiscie): kto wygrywa wybory, ten je de facto przegrywa... oh, nie! upadl rzad prodiego, co teraz bedzie?
z rozmow o ekonomii:
... tak, bo we wloszech to wszyscy otwieraja towarzystwa ubezpieczeniowe, kradna i oglaszaja bankructwo... i fundusze emerytalne tak samo...

a kiedy zapytam o fakty... yyyyy... nie wiem, powtarzam to, co ludzie mowia...
wniosek:
wysoko rozwinieta kultura oralna pewnych ludzi w duzej mierze opiera sie na wiedzy zaczerpnietej z krazacej wiesci gminnej. i oni sie uwazaja za tych swiatlych...
o kako je lepo biti glup!

smierdze psem...
nie mowilem wam, ze mieszkam z przeogromnym psem (wazy kolo65 kg)... ktory sie strasznie slini... i smierdzi... i jest strasznie glupi hehehe
et omnia vanitas

Brak komentarzy: