poniedziałek, lutego 19, 2007

sempre verso il mare!



zycie jest piekne!!!

w piatek - niewypita wieczorna kawa w civitanovie, spacer po miescie dziwnie mlodym, pelnym gowniarzy palacych pierwsze papierosy, calujacych sie po lawkach; spacer przez park wypelnionym dziwnym ptasim gwarem, pusta droga do morza, martwa plaza i to slone powietrze... zapach wzburzonego morza o zmroku jest tak silny, odurzajacy. czuc w nim sol, ryby, owoce morza, zenskie organy plciowe.

w sobote - San Benedetto za dnia! i morze mieniace sie milionami kolorow! w zaleznosci od pogody, stanu morza, moich zdolnosci odrozniania kolorow jest niebieskawe, blekitne, zielone, turkusowe, granatowe... w nocy raczej czarne :) ale zawsze fascynujace, porazajace swoim ogrooomem!

port w san benedetto bardziej przypomina plac zabaw niz miejsce, gdzie statki znajduja schronienie przed falami :) falochrony bowiem, oddzielajace przestrzen portowa od morza, to rzad betonowych klockow poukladanych starannie przez jakies megadziecko :) falochron pelni rowniez funkcje mola... na betonowych klockach mlodziez zostawia swoje wiadomosci swiatu: kelly, ti amo! andy, ti amo, non scordare! russ, ti voglio tanto bene! non scorderò mai! piccolo e piccola hanno capito cosa significa amore! cos'è amor?! etc. poza tym koty, wszedobylski zapach uryny... bljak!

pizza w pedaso :) biala z owocami morza :) rewelacja!!! przez ostatnie 2 tygodnie odkrylem cale mnostwo smakow! poczawszy od smazonych oliwek nadziewanych mielona ryba, przez krewetki, malze, matwy, kalamarnice, smazona wolowine na czosnku z rozmarynem, miliony serow, makaronow, sosow... orgazm dla kubeczkow smakowych, problem dla organow trawiennych :)

p.s. halo, ludzie, co wam jest?! nie zmaierzam sie jeszcze zenic! tylko sie zastanawialem... hehehe

Brak komentarzy: