wtorek, marca 13, 2007

kao zivotinja u usranom zlatnom kavezu

o5 sam cuo: jesi li tuzan? izgledas kao zivotinja u kavezu... jebiga... bas si pogodila! bar jednom! svaki kvadratni centimetar mene tezi ka sjeveru, ka trstu, ka udinama, ka zagrebu... ne mogu vise sjedit ovdje prekrizenih ruku te cekat, cekat, cekat... uf jebem ti zivot!
i kako da ne popizdim?
jedno oko na maroko :)
centrum montegranaro jest w wiekszosci zamieszkale przez obcych, innymi slowy marokanczykow, rumunow, bulgarow, polakow, wszy, myszy, szczury, golebie, owady... ktorzy nadaja temu wymierajacemu miastu nowy, niepowtarzalny klimat.
pora obiadowa, waskie sredniowieczne uliczki, bruk, otwarte okna i plynaca z nich arabska muzyka, slychac niezrozumialy gwar, w powietrzu zapach pieczonego miesa...
trudno opisac, co sie czuje, spacerujac tymi uliczkami. z jednej strony wlochy i caly bagaz stereotypow - makaron, mamma, krzyczacy i gestykulujacy z okien italiano, migawki z filmow (cos miedzy kinem paradiso, wloskim neorealizmem a malena). z drugiej strony w wyobrazeniowa scenografie wpisani sa inni ludzie - nowi wlosi z calym bagazem kulturowym orientu, islamu czy innej religii. czuje lekkie zaskoczenie? ciekawosc? nie wiem :)

zastanawiam sie: jak wyglada lato wsrod tych uliczek? jak pachnie miasto w czasie siesty, kiedy z nieba leje sie zar, gdy nagrzany bruk i mury kamienic wydaja z siebie popoludniowe tchnienie, jak pachnie po letnim deszczu...
z pewnoscia nie jest jak wroclaw :) eh, ulica stalowa...
najbardziej lubie sierpniowe popoludnia, kiedy po upalnym dniu nadchodzi zmrok. powietrze pachnie wtedy cieplem, brukiem, chodnikiem... uaaaaaaa dosyc, dosyc, dosyc!!!!! nie myslec!!! przeszlosc! minelo, plusquamperfectum!!!! heheeh troche sie rozmarzylem hehe
ja spierdalam!

Brak komentarzy: