wczoraj wieczorem po raz ostatni widzialem moja szczoteczke do zebow, jak odchodzila z nowym wlascicielem. la szczoteczka - najintymniejsza z rzeczy - wyszla z lazienki i przemieszczala sie powoli do sypialni w dloni starszej pani, ktora dopadla demencja.
przez chwile myslalem, ze to jakies zludzenie optyczne, bo jest juz 12, bo wypilem 2 szklanki wina do kolacji, bo sie starzeje.... sam juz nie wiem, dlaczego tak mi sie pomyslalo? hehehe w kazdym badz razie szczoteczka odchodzila...
i nagle! eureka!!!! przez ostatnie dni dzielilem moja szczoteczke do zebow z ta sympatyczna staruszka! i nagle! bueeeeeeeeee mialem ochote wyrzygac cala kolacje zalewana czerwonym winem rozcienczonym woda, bueeeeee ona uzywala mojej szczoteczki!!!! miala ja w ustach, a poznie ja... nieeeeeeeeeeee, to nie jest mozliwe bueeeeeee, ale syf!!!! bueeeeeee ona ja miala w ustach, nieeee!!!!! bueeeeeeee
wzialem sie w garsc, poszedlem po nowa szczoteczke, ktora (nie wiedziec czemu) kupilem niegdys w tuzli... umylem zeby i poszedlem spac.
przez chwile myslalem, ze to jakies zludzenie optyczne, bo jest juz 12, bo wypilem 2 szklanki wina do kolacji, bo sie starzeje.... sam juz nie wiem, dlaczego tak mi sie pomyslalo? hehehe w kazdym badz razie szczoteczka odchodzila...
i nagle! eureka!!!! przez ostatnie dni dzielilem moja szczoteczke do zebow z ta sympatyczna staruszka! i nagle! bueeeeeeeeee mialem ochote wyrzygac cala kolacje zalewana czerwonym winem rozcienczonym woda, bueeeeee ona uzywala mojej szczoteczki!!!! miala ja w ustach, a poznie ja... nieeeeeeeeeeee, to nie jest mozliwe bueeeeeee, ale syf!!!! bueeeeeee ona ja miala w ustach, nieeee!!!!! bueeeeeeee
wzialem sie w garsc, poszedlem po nowa szczoteczke, ktora (nie wiedziec czemu) kupilem niegdys w tuzli... umylem zeby i poszedlem spac.
dzis rano ta przesympatyczna kobieta zwrocila mi moja wlasnosc... czyz nie milo z jej strony?! wyladowala w koszu, ale przynajmniej jedno sie wyjasnilo - nie uzywala jej!!! heheeh
domy czesto chowaja rzeczy, ale nigdy ich nie kradna - z ksiegi madrosci staruszki ze szczoteczka :)
Alice, tantos salutos e besos :)
jesi li tuzan? depresivan? grrrrrrr
2 komentarze:
To byl bardzo mocny post!!!Mozesz sobie tylko wyobrazic moja mine jak go czytalam...Mail w drodze, tylko ze mam kolejny "cudny" weekend w wawie takze badz cierpliwy proszeeeeeeeee!!!!
besos!!!!
My szczoteczka is sacred to me.
Bardzo dobrze cie rozumiem, Marcin.
Pizza "La vita è bella", con le melanzane, il parmigiamo e il pomodoro byla pyszna. Sottile, grande, cotta in forno a legna aaahhhHHH!!
Zjadlam cala bez problemu. :)
Moj nowy motto jest: ALICE SCHREIBT.
Amen.
Prześlij komentarz