sobota, kwietnia 07, 2007

home sick home

pierwsze wrażenia?
wszędzie szarość poprzeplatana nieśmiale kiełkującą trawą, wszystko wydaje się być jakieś takie zakurzone, zabłocone, po prostu brudne. dziwnie się czuję...

bar semafor, ostrów wielkopolski
jedyne miejsce na ziemi, gdzie czas się zatrzymał, no, powiedzmy, że płynie inaczej. typowy bar mleczny z epoki gierkowskiej okraszony młodokapitalistycznymi ornamentami z początku lat dziewięćdziesiątych. smród PRLu, krzesła obite skają, kwadratowe stoliki pokryte brązowymi obrusami a la stylowe firanki PKP, co drugi stolik gałązka z żółtymi kwiatami w wazonie, lokal o 95 procentowej zawartości obskurności. miejsce spotkań lokalnych meneli, bezdomnych i zbłąkanych turystów.
przy jednym stoliku usiadła matka z dorosłym synem. czekają na ten sam pociąg, co ja.
matka:
po pięćdziesiątce, spracowana, o twarzy zniekształconej od dużej ilości wypitego alkoholu wątpliwej proweniencji. poszła zamówić obiad.
syn:
koło 25 lat, ale jest jakiś ... hmmm... stary, szary, wygląda na opóźnionego w rozwoju, a może to przez to, że stara piła w czasie ciąży? siedzi i milczy.
wraca matka z piwem w ręku, siada i milczy. milczą oboje przez cały czas. popijając piwo, milczą. przesuwając sztućce po stole, milczą. błądzą wzrokiem po sali, oglądają swoje ubrania, poprawiają je starannie co kilka minut, byle się czymś zająć, byle czas mijał szybciej.
on co jakiś czas z namaszczeniem przylizuje włosy. milcząc oczywiście, tępo gapi się przed siebie... są jacyś nieśmiali, jakby nie mieli prawa tam siedzieć i zamówić obleśny obiad. nie mogę oderwać od nich wzroku...
ZIEMNIAKI ze SCHABOWYM!
ona wstaje, a on czeka z nieśmiałe złożonymi rekami na stole...
co ja tu, qrva, robię???


Brak komentarzy: