droga do rzymu, ktora starozytni transportowali niegdys sol znad adriatyku do wiecznego miasta, laczac prowincje marche z lazio.
zaczyna sie nad morzem gdzies na wysokosci san benedetto del tronto, porto d'ascoli, wiedzie przez apeniny, a konczy sie w rzymie. w sumie jakies 180 kilometrow przez pagorki, gory, gorzyska i niziny marche oraz lazio. wczoraj przewiozla moja szanowna dupe dwa razy ta trasa i wciaz nie wiem, co widzialem... hehehe
jednym slowem: rewelacja!!!! szczegolnie ta czesc trasy, ktora wiedzie przez gory (gran sasso itp.)! zakochalem sie w miasteczkach przyklejonych do skal, niedostepnych... i z pewnoscia zamieszkalych przez samych starcow, bo to wlochy przeciez - anzianarium europy!
tak, ale nie o tym mialem mowic! allora :)
problem pojawil sie gdzies w polowie drogi, kiedy moj mozg nie przyswajal juz informacji docierajacych do niego droga audiowizualna... gdy nie rozumial juz pewnego przymiotnika, ktory zatracil swoje pierwotne znaczenie i zaczal sie laczyc z wszystkimi rzeczownikami MADE IN ITALY, a mianowicie bello. jesli jeszcze nie wiecie, to tutaj wszystko jest albo bello, albo bellissimo. gdy z kims rozmawiasz uzywasz praktycznie jednego przymiotnika i tutto jest ok! gorzej gdy go nie uzywasz... oooo wtedy mozesz zostac okrzykniety malkontentem lub innym wyznawca szatana, powiedza ci, ze sie nie znasz, iz jestes ksenofobem, ze nie potrafisz docenic prawdziwego piekna...
uwazajcie na przymiotniki, wy wszyscy, ktorzy tu przyjezdzacie ;)
zaczyna sie nad morzem gdzies na wysokosci san benedetto del tronto, porto d'ascoli, wiedzie przez apeniny, a konczy sie w rzymie. w sumie jakies 180 kilometrow przez pagorki, gory, gorzyska i niziny marche oraz lazio. wczoraj przewiozla moja szanowna dupe dwa razy ta trasa i wciaz nie wiem, co widzialem... hehehe
jednym slowem: rewelacja!!!! szczegolnie ta czesc trasy, ktora wiedzie przez gory (gran sasso itp.)! zakochalem sie w miasteczkach przyklejonych do skal, niedostepnych... i z pewnoscia zamieszkalych przez samych starcow, bo to wlochy przeciez - anzianarium europy!
tak, ale nie o tym mialem mowic! allora :)
problem pojawil sie gdzies w polowie drogi, kiedy moj mozg nie przyswajal juz informacji docierajacych do niego droga audiowizualna... gdy nie rozumial juz pewnego przymiotnika, ktory zatracil swoje pierwotne znaczenie i zaczal sie laczyc z wszystkimi rzeczownikami MADE IN ITALY, a mianowicie bello. jesli jeszcze nie wiecie, to tutaj wszystko jest albo bello, albo bellissimo. gdy z kims rozmawiasz uzywasz praktycznie jednego przymiotnika i tutto jest ok! gorzej gdy go nie uzywasz... oooo wtedy mozesz zostac okrzykniety malkontentem lub innym wyznawca szatana, powiedza ci, ze sie nie znasz, iz jestes ksenofobem, ze nie potrafisz docenic prawdziwego piekna...
uwazajcie na przymiotniki, wy wszyscy, ktorzy tu przyjezdzacie ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz