sobota, kwietnia 14, 2007

still fucking far from okay

znowu rzym, znowu wlochy, znowu czekam na zbawienie!
przez dwie godziny w samolocie modlilem sie o awarie, o to bym spadl gdzies nad czechami, austria, chorwacja, adriatykiem... i nic!
stanalem na ziemi i poczulem zmeczenie tym wszystkim! nieokreslonoscia sytuacji, w jakiej sie znajduje, brakiem mozliwosci snucia jakichkolwiek planow, zaleznoscia od innych, nia... sparalizowany obawa przed niepowodzeniem bede tkwic tu przynajmniej przez tydzien, pozniej rzucam wszystko na jedna karte! woz albo przewoz, bo ja juz nie moge dluzej czekac!
w glowie mam taki szalony plan wyjazdu do triestu... i powoli zaczalem go realizowac :)

Brak komentarzy: