
kurwa pedasianska, czyli o czym moze myslec samotna, podstarzala córa Koryntu?
06.05.2007. W wieku 26 lat poznalem moja pierwsza kurwe, kurwe pedasianska. Siedziala skulona na falochronie, metnym wzrokiem patrzac na rozlewajace sie po plazy fale. Bez makijazu, nieudolnie zafarbowane blond wlosy, znoszone tenisówki, szary dres. Prostytutka doskonale zakamuflowana, jakby za wszelka cene pragnela odwrócic od siebie uwage, o która musi zabiegac kazego wieczoru. Pyta o papierosa. Kontakt nawiazany. Skad jestem? Co robie? Zaczyna sie standardowa, bezsensowna rozmowa, by potoczyc sie doskonale znanym torem az do wyczerpania tematów. Dialog pingpongowy. Z grzecznosci odpowiadam, z grzecznosci udaje zainteresowanie, z grzecznosci zadaje te same pytania, które przed chwila uslyszalem, z grzecznosci konwenanse, konwenanse, konwenanse. Jak flirt towarzyski w podstawówce, tylko bez podtekstów typu: podobam ci sie? Chcesz byc moja sympatia? - Jestem nikim, z nikad, nigdzie, nie wiem. A pani? - Jestem, gdzies tam, od 5 lat, prostytutka. ... Niewygodna cisze przerywa pytaniem: - Co jest chlopczyku? Nigdy nie rozmawiales z kurwa? - Usmiecha sie i patrzy na mnie z politowaniem, po czym odwraca wzrok w strone morza. Nawet nie moge powiedziec o, kurwa, bo jakos mi nie pasuje do zaistnialej sytuacji. Zostawiam ja na jej zasranym kamieniu, bo nie bawie sie w Jezusa czy innego Samarytanina, by dowiedziec sie, o czym w niedzielny poranek mysli siedzaca na falochronie córa Koryntu. Pewnie zapoznalaby mnie z tajnikami swojego zawodu, gdybym tylko chcial pozbyc sie jakichs 20 euro z kieszeni. Choc w jej wieku, to nie jestem pewien, kto i komu powinien placic za chwile watpliwej przyjemnosci. Ide dalje szukac butelek z listami. Moze morze po ostatnim sztormie wyrzucilo cos dla mnie.
06.05.2007. W wieku 26 lat poznalem moja pierwsza kurwe, kurwe pedasianska. Siedziala skulona na falochronie, metnym wzrokiem patrzac na rozlewajace sie po plazy fale. Bez makijazu, nieudolnie zafarbowane blond wlosy, znoszone tenisówki, szary dres. Prostytutka doskonale zakamuflowana, jakby za wszelka cene pragnela odwrócic od siebie uwage, o która musi zabiegac kazego wieczoru. Pyta o papierosa. Kontakt nawiazany. Skad jestem? Co robie? Zaczyna sie standardowa, bezsensowna rozmowa, by potoczyc sie doskonale znanym torem az do wyczerpania tematów. Dialog pingpongowy. Z grzecznosci odpowiadam, z grzecznosci udaje zainteresowanie, z grzecznosci zadaje te same pytania, które przed chwila uslyszalem, z grzecznosci konwenanse, konwenanse, konwenanse. Jak flirt towarzyski w podstawówce, tylko bez podtekstów typu: podobam ci sie? Chcesz byc moja sympatia? - Jestem nikim, z nikad, nigdzie, nie wiem. A pani? - Jestem, gdzies tam, od 5 lat, prostytutka. ... Niewygodna cisze przerywa pytaniem: - Co jest chlopczyku? Nigdy nie rozmawiales z kurwa? - Usmiecha sie i patrzy na mnie z politowaniem, po czym odwraca wzrok w strone morza. Nawet nie moge powiedziec o, kurwa, bo jakos mi nie pasuje do zaistnialej sytuacji. Zostawiam ja na jej zasranym kamieniu, bo nie bawie sie w Jezusa czy innego Samarytanina, by dowiedziec sie, o czym w niedzielny poranek mysli siedzaca na falochronie córa Koryntu. Pewnie zapoznalaby mnie z tajnikami swojego zawodu, gdybym tylko chcial pozbyc sie jakichs 20 euro z kieszeni. Choc w jej wieku, to nie jestem pewien, kto i komu powinien placic za chwile watpliwej przyjemnosci. Ide dalje szukac butelek z listami. Moze morze po ostatnim sztormie wyrzucilo cos dla mnie.
1 komentarz:
Montegiorgio, Montegranaro... viva i monti, co?
A jak tam praca Mr Menedzer?
Tutaj praca mediocre, mam nadzieje ze u ciebie lepiej.
BACIONI!
Prześlij komentarz