sobota, czerwca 09, 2007

magliano di tenna - porto san giorgio


01.06.2007
Kolejna noc w gorącym pokoju bez mebli, gdzie co kilka godzin budzą mnie sny, budzi mnie tłumiony gniew, buzi mnie pragnienie, budzi mnie poranny chłód na spoconym ciele. Jestem jak proustowski pacjent czekający na świt, zmęczony nocą, choć dopiero wybiła północ. Przetaczam się po 17100 cm kwadratowych łóżka w poszukiwaniu snu, bez rezultatu.

Dzień wlewa się do pokoju przez szczeliny w rolecie, wędruje po ceramicznej podłodze, wspina się po ścianie, by koło siódmej zalać słońcem moją poduszkę, wybudzic ze snu, ale nie dzisiaj! Poranna erekcja obudziła mnie wcześniej. Początkowo niewinna, nieukierunkowana, z czasem rozżarzona wspomnieniem jej porannych orgazmów, kiedy przestawała oddychać w ekstatycznym spazmie. Czuć tylko przyjemne pulsujące ciepło przedkopulacyjne. Za 6 minut zadzwoni telefon. 5, 4, 3, 2, melodia azry – balkan. Telefon pyta: odgoditi? Isključiti? Odgoditi! Mam 5 minut zanim znowu zadzwoni, skazując mnie na wstanie, oddanie moczu, rozpoczęcie kolejnego straconego dnia w pracy do czasu, gdy odnajdę siebie, zanim zrozumiem, o co mi właściwie chodzi, zanim zapomne.
Śniadanie złożone z croissantsa i szklanki mleka w barze Słonecznym dwa piętra i piętnaście kroków od domu. Arbeit do 13:30. Obiad w przydrożnej restauracji w Campiglione - kanapka i sok pomarańczowy, espresso z mlekiem, czasem deser. Arbeit do 19:30. Kolacja w hotelowej restauracji Świętego Marka w Servigliano: antipasto, pierwsze danie, drugie, deser, owoce... Wszystko odwrócone do góry nogami, ale przynajmniej nie płacę ani centa. Powrót do domu, piętnastominutowy seans przed telewizorem przy przygłupawym programie emanującym przyjemnym ciepłem odkrytych biustów i tyłków, skierowanym na najbardziej skoncentrowane zakończenia nerwowe męskiego ciała. Pierwszy z bliźniaczych dni w pracy zakończony.
Później przychodzi drugi, trzeci, czwarty... weekend w Pe, rower, słońce, morze, plaża, kawy. Morze wypitych kaw za 80 centów przy setkach przejrzanych stron lokalnych gazet. Wiadomości ze świata: Bush i Putin prężą swoje rakietowe członki, przechwalając się, kto ma większego, kto może zabić więcej mocą dzielonych atomów plutonu, uranu czy innego boga. Wiadomości z kraju: mąż zabija żonę w ósmym miesiącu ciąży, ktoś zginął w wypadku, Cygan bośniackiego pochodzenia zabił, Rom serbskiego pochodzenia ukradł, Albańczyk z kokainą, Cygan rumuńskiego pochodzenia potrącił, Rumunka zabiła, Polka zabita, w Rzymie ludzie wdychają kokainę zamiast powietrza. Ekonomia: zbyt wysokie podatki, produkcja, giełdy. Sport omijam. Program omijam. Horoskop: Księżyc z Jowiszem sprawią, że od przyszłego tygodnia będę szczęśliwy i bogaty, Wenus poukłada moje życie emocjonalne, obecność Merkurego zwiastuje podróże. Ale syf!
Jeszcze 11 tygodni...

09.06.07
Pierwszy weekend w pustym mieszkaniu w Magliano. Sam na sam z ksiazkami, sam na sam z niepoukladanym zyciem, sam na sam z samotnoscia.
...sono un uomo libero; ho bisogno di star solo, ho bisogno di rimugiare fra me e me le mie vergogne e le mie tristezze, di godermi il sole e i sassi della strada senza compagna e senza discorsi, colla sola musica del mio cuore... h.miller tropico del cancro

w tej przekletej, blogoslawionej samotnosci spaceruje po okolicznych wzgorzach porosnietych dojrzewajaca pszenica, ktorej slodki zapach upaja, oszalamia, przypomina wszystkie wakacje spedzone na wsi u mojej babci. w przejmujacej ciszy koncert daja tysiace swierszczy ... cdn moze kiedys

Brak komentarzy: