sobota, czerwca 30, 2007

sick of faces

szykuje sie kolejne miasto, kolejne mieszkanie, kolejny pokoj, kolejne lozko... zastanawiam sie, czy ta moja preregrynacja zatrzyma sie na jakis dluzszy czas w jednym miejscu? za tydzien fermo, za miesiac padwa, za pol roku triest... heeheh

moj 'przyjaciel' neapoletanczyk mnie przeraza. wyglada jak gollum, a poklady jego glupoty sa niewyczerpalne! ostatnio badal istote kalendarza, zastanawiajac sie, jak to jest mozliwe, ze lato zawsze jest w lipcu, a zima w styczniu, skoro kazdy dzien zaczyna sie i konczy o innej porze? a moze za 100, 200 lat bedzie tak, ze zima bedzie w lipcu? kto wie?

a tak poza tym, to nuuuda, ktora zabijam spacerami, dawkami lektur de quincey'a, russela, millera, prousta... zapijajac je frizzantino za 1,05 e.

cale szczescie za 6 tygodni urlop!!!

2 komentarze:

Alice Cattiva pisze...

Spritz! Frizzantino! Mare! Sole! Caldo! Cavalli! Tutaj zimno!

Powiedz gollum, ze ma racje. Ze za 100 lat lato bedzie w Grudniu. Ale tez w Lipcu, i w Kweitniu. Bo bedzie supermega global warming! :D
Vamos a la playa, oh oho ohoo...

Llorona pisze...

Cattivo, jak zwykle mam zaległego maila do ciebie...ja mysle, że jednak musimy koniecznie sie spotkać i przy piwie pogadaćo życiu!!!Może na plaży w Fermo ;-)Bacioni grandi