
poniedziałek, 1 października 2007
Remanent
Remanent
Brakuje mi kaloryferowego ciepła, które rozchodziło się po pokoju tuż przed pójściem do łóżka, mętnego światła ściennej lampy, zapachu pościeli wypełniającego mikroskopijny pokój, biurka z masywnym monitorem hałaśliwego komputera, jej wiecznie uśmiechniętej twarzy, delikatnej skóry, poczucia pewności, które mi dawała, porządku, jaki wprowadzała w moje życie, kiedy najbardziej nie miało ono sensu. Bez pracy, bez pieniędzy na trzecim piętrze przy Hafnerriegelgasse. Te krótkie jesienne dni sprzed roku wydają mi się być tak odległe, większość z nich wyblakła, straciła swój smak, ich zapach dawno wywietrzał...
Po raz pierwszy poczułem się wtedy oderwany od organizmu, w którym żyłem przez dwadzieścia pięć lat mojego życia. Wyznaczone przed laty rytmy, doskonale znane miejsca, przyjaciół, znajomych, rodzinę zastąpiłem chaosem nowego, nieprzewidywalnego świata. Od tamtej pory dryfuję sobie po morzach dni i miesięcy, wciągnięty przez wir życia w strumień czasu bez wyraźnie zaznaczonych miejsc w przyszłości. Zagubiony gdzieś pomiędzy mną sprzed a mną po, utonąłem w objęciach tymczasowości, bez przeszłości, bez korzeni, bez żadnego punktu odniesienia, bez nadziei na odnalezienie namiastki sensu dotychczasowej włóczęgi. Mój mały paradoks polega na tym, że nie mam już do czego wrócić. Uzależniony od zmian, od niekończącej się wędrówki, żyję z plecakiem na ramieniu, w stanie ciągłej gotowości do drogi, jakbym oczekiwał na nieznany sygnał. Za każdym razem, kiedy wracam na kilka dni do domu, mam dziwne wrażenie, że to nie to samo miejsce, w którym mieszkałem przez lata. Brakuje mi wtedy tych wszystkich pokojów gdzieś tam daleko, ich mebli, a przede wszystkim zapachów. Zpachu szaf, łóżka, pościeli, ubrań... a kiedy już wrócę do namiastki własnego mieszkania, przeklinam złudzenia, którym dałem się omamić, pokoje nie maja bowiem niczego, za czym można byłoby tęsknić. Mojego aktualnego wciąż jeszcze nie oswoiłem.
I have to keep racing to avoid my past catching up with me and strangling me. I have to live very fast, place many people and incidents between my past and me, because it is still a burden and a ghost.
from The Diary of Anais Nin
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz