środa, listopada 21, 2007

metro 3

linia A smierdzi dzis moczem. pewnie jakis sfrustrowany pracownik atac-u nasikal do klimatyzatorow, by skompensowac zepchniete gleboko do podswiadomosci zaznane krzywdy czy co go tam dopadlo za zycia.
wracam z polowania na sok jablkowy... o dziwo w rzymie trudno go dostac! mniejsza o to...
gdzies na wysokosci stacji re di roma siada kolo mnie pachnacy, wypacykowany metroseksual.
penis co chwile zaglada mi przez ramie do ksiazki... po penis? przeciez i tak nic nie kuma, bo to cyrylica... ale widocznie go to podnieca. zerka tak, lypie okiem, spoglada i nagle...
na policzku czyje dotyk czegos cieplego i wilgotnego, to cos przesuwa sie powoli w strone skroni, pozostawiajac za soba mokry chlodny slad.
mater ti jebem pedersku! - z przeklenstwem na ustach zrywam sie z plastikowego siedzenia, unosze piesc i lewym sierpowym przykurwiam mu w nos! raz! dwa! trzy! pauza... cztery! z nosa wycieka czerwona struzka krwi, metroseksual patrzy na mnie oszolomiony, swoimi czarnymi oczkami spod pedantycznie wyskubanej liniii brwi, ludzie z wytrzeszonymi oczami odsuwaja sie nieznacznie...
robi mi sie go zal. nachylam sie nad nim, lapie za glowe i pakuje mu jezyk do ust. ecco ti! masz! tego chciales? sei contento? po czym wybiegam przez otwarte drzwi spluwajac obficie...

1 komentarz:

chicharra pisze...

Aj aj aj! Biedny metroseksual!
Marcin Marcin! Czy ty nie rozumiesz ze jestes czarujacym chlopakiem? ;)POza tym nie dales mu czasu, chyba chcial cie zapytac cos...
W kazdym razie, jak powiedzial ktos kiedys, w filmie "seksmisji": "Agresywnosc Zero"! Trzyba najpierw rozmawiac: "Prosze, nie dotykaj mnie bo bedziesz dostal w dupe" (czy jest "w dupie?")... ok, lepiej nie mówic o dupach.... forget about it ;/