wtorek, września 02, 2008

pauper express

ostatnia sierpniowa noc na skraju lata napietnowana rozstaniem, w oczekiwaniu na nocny ekspres nr 240. Ona zostawia mnie na peronie, po czym znika w hallu zagrzebskiego dworca. o 23:30 zajmuje miejsce przy oknie naprzeciwko cherlawego blond Rumuna. wagon numer 341 przypomina stajnie podzielona na osmioosobowe boksy przedzielone waskim korytarzem. w boksie obok spocony wegierski koksiarz w przyciasnej koszulce. przede mna po lewej drobna hiszpanka z corka splodzona z purgerem, ktory wlasnie zegna sie z nimi nosem i dlonmi przyklejonymi do brudnego okna. dalej po prawej modelka z silikonem w gornej wardze w drodze do mediolanu. z tylu docieraja do mnie fragmenty rozmow po polsku, angielsku, wlosku.
o 23:45 z odlaczanego wlasnie wagonu nr 343 dociera do nas pierwsza fala podroznych lakomie zajmujaca wolne miejsca: wasaty wloch sztuk 1, mloda kobieta sztuk 1. w boksie obok tega wloszka sztuk 1, farbowany pan z wasem a la valentino, rumun w welnianym swetrze i inni mniej lub bardziej rzucajacy sie w oczy podrozni.
nowi oswajaja przestrzen numer 431 kosymi spojrzeniami, polusmiechami takimi samymi jak ludzi, ktorym zrobilo sie nieswojo przy beknieciu lub pierdnieciu w miejscu publicznym. starzy badaja grunt, nawiazujac pierwsze rozmowy w jezykach posrednikach. angielski natychmiast zastepuje wloski, mieszajac sie z krazacymi w powietrzu fragmentami po rumunsku, chorwacku, polsku, wegiersku.
o 23:55 podrozni lapia sie za telefony, by obwiescic swiatu, ze w koncu ruszylismy. przymykam oczy, zamieniam sie w sluch.

wloch z wasem do mlodej rumunki:
- soon bedziemy w italia, tam train no problem.
- si, mersi.

farbowany pan z wasem a la valentino (dalej rudolf) do grubej wloszki:
- a tso bendze, kiedy przyjdom tsi, tso majom rezerwacje?
- nie wiem, trzeba kogos zapytac.

rudolf do modelki:
- scusi, co robits, kiedy przyjszts persona z rezerwacja?
- nie wiem.

rudolf do grubej wloszki:
- tso tu robia tsi ludze? dokond jada?
- nie wiem, chyba do venezia.
- ale kim oni som?
- wydaje mi sie, ze sa tu persony z calej europy.
- dz-iwne. nits nie rozumiem. a gdze my teraz jestezmy? tso to za kraj?
- to chorwacja.
- a gdze to jest w jugoslawii?
- tak w jugoslawii. a zaraz bedzie slowenia.
- a slowenia nie jest w unii?
- nie wiem, chyba nie.
- dz-iwne, dz-iwne.

do wagonu wchodza policjanci. sprawdzaja dokumenty. w powietrzu mijaja sie rozpoznawcze spojrzenia przelatujace od paszportu do paszportu, od dowodu do dowodu.

rudolf do policjanta:
- ecscuse me, tso robits, jak bendom people z reservation?
- Ja nie know.

policjant do rudolfa:
- putovnica please.

w powietrzu mignal czerwony paszport z krzyzem w herbie i jakimis napisam cyrylica. zabawne grek z wasem a la valentino udawal wlocha.

zasypiam.




Brak komentarzy: