wtorek, maja 05, 2009

kuddus

kuddus jest banglijczykiem. mały, grubawy, z wystającymi przednimi zębami. mówią na niego johnny, bo jego imię zupełnie nie pasuje do śródziemnomorskiej scenografii, w jakiej mu przyszło żyć, bo właściwie to kogo ono może obchodzić? johnny bardziej przypomina punkt topograficzny na mapie miasta, gdzie można tanio kupić, czy funkcję dokonywania transakcji z termniem płatności od trzydziestu do sześćdziesięciu dni, jaką mu przyszło spełniać, niż człowieka.
mało kto wie, że kuddus zapłacił osiem i pół tysiąca zielonych, by móc opuścić swoją ludową ojczyznę, iż dotarcie na półwysep zajęło mu dwa długie lata.
swój własny wkład zarobił, na resztę złożyła się rodzina, przyjaciele. spotkanie z lokalnym przemytnikiem, przekazanie pieniędzy i podróż do rosji, gdzie handlował chińskimi śmiećmi. później była ukraina, słowacja, jakieś schronisko dla uchodźców w austrii, następnie ancona i rzym.
kuddus każdego dnia uczy mnie geometrii pokory ze swojej trzecioświatowej perspektywy...

Brak komentarzy: