jest tu ktoś jeszcze? cattivi? cattivissimi?
palce odzwyczaiły się od pisania, oczy od czerwieni liter. staję do raportu i melduję posłusznie, że dorosłem, iż dojrzałem i mógłbym nawet założyć rodzinę (gdyby tylko zaszła taka potrzeba), a może tylko przyzwyczaiłem się do takiego życia?
rety, przeglądałem starsze posty i czułem się jak Krapp odsłuchujący swoich taśm.
to było tak dawno, to było takie śmieszne w tej swojej tragiczności, fatalności i bezwyjściowości, takie naiwne choć wtedy tak śmiertelnie poważne. buhahem wybuchłem.
od dziś postaram się o nulla dies sine linea.
dziękuję, dobranoc
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz