środa, lutego 20, 2008

vrhovec

Z gazowego piecyka w kącie pokoju wyzutego z czasu rozchodzi się przyjemne butanowe ciepło, którego wysokokaloryczne fale mieszają się w powietrzu z czernią cząsteczek mroku, dźwiękami dawno zapomnianej muzyki, zapachem potu wydzielanego przez plątaninę nagich ciał. Godziny mijają tu innym, niewymierzalnym tokiem, którego zdezorientowany zegar pokojowy nie jest w stanie dokładnie zmierzyć. Na Vrbiku w Jej ramionach chronię się przed czasem, rzeczywistością, by móc przetwarzać teraźniejszość w odległe wspomnienia nieprzeżytych nigdy chwil, odzyskiwać utracone dni, podstawiąjąc fałszywe iksy teraźniejszości w nierozwiązane równania przeszłości. W Jej ustach odnajduję smak pierwszych topornie wyciosywanych pocałunków, w dotyku Jej dłoni rozpoznaję pierwszą średnioszkolną miłość, której przecież nigdy nie było. Upijam się wizjami, Nią, zasypiam.

czwartek, lutego 14, 2008

roses are red, violets are blue, sugar is sweet ... and so are you!


Para mis kochanissimissimi!