środa, października 31, 2007

makaroniarze

- a skad ty jestes? tak, wiem, mowiles mi juz, ale nie pamietam.
- z polnocy.
- yyyyy, to znaczy?
- urodzilem sie w kraju, z ktorym niemcy granicza od wschodu.
- yyyyyyyyy...
- tak, masz racje z jestem z yyyyyy, a nazywam sie ej.
liczba przyglupow, ktorych spotykam na mojej drodze jest zastraszajaca... slodkie idiotki na kazdym rogu, kasiaste buraki w ogrodkach restauracji, rozdmuchane ega do granic mozliwosci wmieszane w stada turystow.
czasem wsiadam do metra i mam wrazenie, ze jade z korpusami wypelnionymi helem. ludzie pozatykali sobie geby oraz inne otwory twarzowe, by w migocacych swiatlach metra lypac na siebie wybaluszonymi od wysilku oczami, jakby sie mieli zaraz udusic. zdaja sie unosic w powietrzu przepelnieni duma z niewiadomoczego, kurczowo trzymajac sie drazkow zainstalowanych w najrozniejszych pozycjach, najczesciej jednak tych wertykalnie zaraz przy drzwiach.
wychodze na ulice i widze ludzi chodzacych po niewidzialnych chodnikach 10 centymetrow nad powierzchnia ziemi. wszyscy pachnacy, eleganccy, ometkowani, patrza na mnie z gory i usmiechaja sie poblazliwie. bije od nich plastikowy oniesmielajacy blask, mimo ze sa przeszyci tandeta, podszyci kiczem.
bydlo...

sobota, października 27, 2007

DARMOWE UŚCISKI

A better world can be possible! =)

http://www.youtube.com/watch?v=vr3x_RRJdd4

http://www.freehugscampaign.org/

sobota, października 20, 2007

WYBORY!!





Mam nadzieje ze te Aniolki Charly'ego tzw "Expo Wroclaw 2012 Team" beda zdobyc Expo 1012, bo inaczej... zostana bez pracy =(


Ale kto wie! Wlasnie jutro sa wybory i chyba wszystko sie zmienia! i zarabiaja duzo wiecej i podrózuja samolotem a nie autobusem (to niesamobite! ale prawda).... a chyba to juz marzenie i wszystko zostaje po staremu.... Zobaczymy, jutro moze zmienic swiata =)





Czy to bedzie nowy Prezydent Polski????
ZA DOBRA POLSKE....

OGLOSUJ AGNIESZKA

AZ DO BOLU GARDLO!!!



CHCEMY NOWEGO(A) PREZYDENTA(TKE)!!!!










TRZYBA GLOSOWAC PREZYDENTA Z D.E.L.E.!!

...a nie prezydenta którego nawet nie umie mówic po polsku






Prwdziwy Prezydent ciezko pracuje...
<<>
wczoraj rozmawialam z Zarkozy'em i wyslal mi roqueforda! mmmmh, pysne!... Co?? My??? Korupcja?? Co to jest???

wtorek, października 16, 2007

kartka

dzieki za kartke z kfc :)

środa, października 10, 2007

man at work

maj inglisz is not wery uell end terare some mistejks, bat ju will andrestend

[17.08.50] Michael scrive:Hi[17.09.37] Marcin Wytwer scrive:(wave)[17.09.45] Marcin Wytwer scrive:what's new?[17.09.51] Michael scrive:how are you?[17.10.01] Marcin Wytwer scrive:much better, thanks[17.10.22] Michael scrive:I finished my lessons today[17.10.31] Michael scrive:haleluyah[17.10.37] Marcin Wytwer scrive:you mean you finished for this week or at all[17.10.53] Michael scrive:today[17.11.06] Marcin Wytwer scrive:quite late but ok[17.11.08] Michael scrive:toorrow will go on[17.11.21] Michael scrive::([17.11.31] Marcin Wytwer scrive:how many years you have to study[17.11.49] Michael scrive:last, 5th[17.11.58] Marcin Wytwer scrive:and master thesis?[17.12.06] Michael scrive:yes[17.12.14] Michael scrive:what aboy you[17.12.31] Marcin Wytwer scrive:I'm done![17.12.40] Marcin Wytwer scrive:2 years ago i finished it :)[17.13.19] Marcin Wytwer scrive:what will you do after??[17.13.33] Marcin Wytwer scrive:when you'll beacame master?[17.13.43] Michael scrive:i am a pastor of baptist church[17.13.57] Marcin Wytwer scrive:so you will stay in your country[17.14.04] Marcin Wytwer scrive:in your church[17.14.29] Michael scrive:yes.i love my countryand the Jesus' church[17.15.11] Marcin Wytwer scrive:yes but you have some problems i read today about inflacy which is quite high[17.15.13] Marcin Wytwer scrive:9%[17.15.31] Michael scrive:Newer mind[17.15.39] Marcin Wytwer scrive:sorry I'm an ateist, so ... we cant't talk about love to Jesus[17.16.15] Michael scrive:why :O[17.16.36] Marcin Wytwer scrive:just like that and we shouldn't talk about it[17.16.48] Michael scrive:Exuse me, but you a crazy[17.17.02] Marcin Wytwer scrive:hahaahah the same thinh can I tell to you[17.17.05] Marcin Wytwer scrive:so...[17.17.11] Michael scrive:so...[17.17.42] Marcin Wytwer scrive:never mind[17.17.58] Michael scrive:do you have a web camera?[17.18.03] Marcin Wytwer scrive:you christians are so blind that any one who thinks in a different way is crazy for you[17.18.07] Marcin Wytwer scrive:no[17.18.14] Marcin Wytwer scrive:i'm at work[17.18.18] Marcin Wytwer scrive:still[17.18.42] Michael scrive: no, but Bible says about atheist[17.18.59] Marcin Wytwer scrive:yes Bible...[17.19.08] Marcin Wytwer scrive:and Kuran says other things[17.20.45] Michael scrive:really?[17.21.27] Marcin Wytwer scrive:every one says own story... try to look at it from the oder side, with other perspective...[17.21.52] Marcin Wytwer scrive:be open-minded[17.22.06] Marcin Wytwer scrive:and learn a bit of tollerance[17.23.02] Michael scrive:Marcin, I understand you bat if you want to be saved you must believe in Jesus only.[17.23.39] Marcin Wytwer scrive:come on.... maybe don't want to be saved at all?[17.24.15] Marcin Wytwer scrive:may be I'll be saved without chewing all ideology of religion[17.24.43] Michael scrive:No, newer.[17.25.05] Marcin Wytwer scrive:so I won't be saved[17.25.16] Marcin Wytwer scrive:nor muslim, jews and others[17.25.17] Michael scrive:It is a pity[17.25.41] Marcin Wytwer scrive:it is a pity also for few milions of muslims, jews, buddist around the world[17.25.49] Marcin Wytwer scrive:I won't be alone at least[17.26.04] Michael scrive:No, the way to heaven only thru jesus hrist[17.26.34] Marcin Wytwer scrive:I know, but I choose my own way[17.26.34] Michael scrive:He is Savior[17.26.50] Michael scrive:Your own way goes to hell[17.26.59] Marcin Wytwer scrive:he's dead 2000 yeras ago... that's all about Jesus[17.27.13] Michael scrive:He is in Heaven now[17.27.32] Michael scrive:He is God, living God[17.27.45] Marcin Wytwer scrive:he was a philosph[17.27.56] Marcin Wytwer scrive:nothing more, nothing else[17.27.56] Michael scrive:He is a God[17.28.05] Marcin Wytwer scrive:he's dead![17.28.14] Michael scrive:You are wrong[17.28.24] Marcin Wytwer scrive:you too[17.28.39] Michael scrive:-([17.29.14] Marcin Wytwer scrive:and milions and bilions around the world which are beliving in other Savior

wtorek, października 02, 2007

czystki


poniedziałek, 1 października 2007
Remanent

Brakuje mi kaloryferowego ciepła, które rozchodziło się po pokoju tuż przed pójściem do łóżka, mętnego światła ściennej lampy, zapachu pościeli wypełniającego mikroskopijny pokój, biurka z masywnym monitorem hałaśliwego komputera, jej wiecznie uśmiechniętej twarzy, delikatnej skóry, poczucia pewności, które mi dawała, porządku, jaki wprowadzała w moje życie, kiedy najbardziej nie miało ono sensu. Bez pracy, bez pieniędzy na trzecim piętrze przy Hafnerriegelgasse. Te krótkie jesienne dni sprzed roku wydają mi się być tak odległe, większość z nich wyblakła, straciła swój smak, ich zapach dawno wywietrzał...
Po raz pierwszy poczułem się wtedy oderwany od organizmu, w którym żyłem przez dwadzieścia pięć lat mojego życia. Wyznaczone przed laty rytmy, doskonale znane miejsca, przyjaciół, znajomych, rodzinę zastąpiłem chaosem nowego, nieprzewidywalnego świata. Od tamtej pory dryfuję sobie po morzach dni i miesięcy, wciągnięty przez wir życia w strumień czasu bez wyraźnie zaznaczonych miejsc w przyszłości. Zagubiony gdzieś pomiędzy mną sprzed a mną po, utonąłem w objęciach tymczasowości, bez przeszłości, bez korzeni, bez żadnego punktu odniesienia, bez nadziei na odnalezienie namiastki sensu dotychczasowej włóczęgi. Mój mały paradoks polega na tym, że nie mam już do czego wrócić. Uzależniony od zmian, od niekończącej się wędrówki, żyję z plecakiem na ramieniu, w stanie ciągłej gotowości do drogi, jakbym oczekiwał na nieznany sygnał. Za każdym razem, kiedy wracam na kilka dni do domu, mam dziwne wrażenie, że to nie to samo miejsce, w którym mieszkałem przez lata. Brakuje mi wtedy tych wszystkich pokojów gdzieś tam daleko, ich mebli, a przede wszystkim zapachów. Zpachu szaf, łóżka, pościeli, ubrań... a kiedy już wrócę do namiastki własnego mieszkania, przeklinam złudzenia, którym dałem się omamić, pokoje nie maja bowiem niczego, za czym można byłoby tęsknić. Mojego aktualnego wciąż jeszcze nie oswoiłem.
I have to keep racing to avoid my past catching up with me and strangling me. I have to live very fast, place many people and incidents between my past and me, because it is still a burden and a ghost.
from The Diary of Anais Nin

poniedziałek, października 01, 2007

vikend


piątek, 28 września 2007
Francesca, czyli o wypalaniu się
Poznałem ją na manifestacji jakieś dwa, może trzy tygodnie temu. Po krótkiej wymianie iskier, zachłyśnięciu się sobą nawzajem, poszliśmy do niej na dżointa i wino. Po drodze wyrywaliśmy sobie słowa z ust oślepieni światłem krótkotrwałej fascynacji, wypalającej się niczym magnez, szybko lecz intensywnie. Nieświadomi ulotności uniesienia obdarzaliśmy się owego wieczoru dozą szczerości, na jaką mogą sobie czasem pozwolić osoby w podróży, mające pewność, że nigdy więcej nie spotkają swojego przypadkowego inerlokutora, by rozstać się nad ranem w nadziei na kontynuowanie wielce obiecującej znajomości. Później jednak widzieliśmy się z Francescą zaledwie kilka razy. Wymieniwszy spojrzenia, zamienialiśmy kilka słów bez większego znaczenia, nasyceni sobą po emocjonalnej erupcji, jaka nastąpiła kilka dni wcześniej. Nie było chemii, nie było już nic do powiedzenia.
Dziś wieczorem znów do mnie podeszła. Ucałowawszy mnie, zapytała:
- Ciao, ty też tu jesteś? Co słychać, jak się masz?
Nie zrozumiem, dlaczego to robiła? Po penis do mnie podchodzisz, pytasz mnie, co u mnie, skoro i tak masz to w dupie? Spojrzałem jej głęboko w ciemnie oczy i jednym tchem wyrecytowałem:
- Ponieważ mam już dosyć życia w permanentej depresji wywołanej brakiem określonego celu w życiu, dziś rano miałem popełnić samobójstwo, lecz przypomniałem sobie, że nie odebrałem mojego nowego dowodu osobistego, a żywo mnie interesuje, jak wyszedłem na zdjęciu, stąd moje plany uległy zmianie i odroczyłem na czas nieokreślony małospektakularny koniec mojej jałowej egzystencji, a tak poza tym, to świetnie!
- Jesteś jebnięty! – wyszeptała czule i odeszła.
- Wiem... – powiedziałem pustce, która wypełniła kilkaset centymetrów sześciennych przestrzeni po niej.